Na jednym z ostatnich spotkań wspólnoty „nad wodą” byli: ks. Marek, Barbara, Dorota, Agnieszka, Elżbieta.

Chcę dziś i Was zaprosić nad wodę…

Z ewangelii wg św. Mateusza – Jezus kroczy po jeziorze  Mt, 14, 22-33

Zaraz też przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!» Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!» A On rzekł: «Przyjdź!» Piotr wyszedł z łodzi, i krocząc po wodzie, przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!» Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?» Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».

Odwagi! Ja jestem

Jest wieczór. Pan Jezus pospiesznie odchodzi na górę by się modlić. Uczniom zaś mówi płyńcie na drugi brzeg tam się spotkamy… Gdzie się spotkają? Czy apostołowie nie powinni zadać pytania – gdzie? Poza tym jest noc. Dlaczego nie mogą poczekać do rana?

Apostołowie nie mają na łodzi urządzeń nawigacyjnych. Ich nawigacja to gwiazdy, a jak słyszymy była burza więc tych gwiazd nie było widać. Dlaczego więc mają płynąć w nocy i gdzie tak się spieszy Panu Jezusowi? Uczniowie płyną sobie w łodzi nie wiedząc dokąd? Nie wiedzą kiedy spotkają Jezusa? Nie wiedzą jak, gdzie i czy w ogóle? A płyną bardzo powoli; bo jak jest napisane to spotkali Jezusa o czwartej straży nocnej, czyli tuż przed świtem. Czyli płynęli całą noc, prawdopodobnie jakieś siedem godzin (inny ewangelista, który opisuje to samo wydarzenie pisze, że upłynęli przez ten czas tyle co można upłynąć w godzinę). Wyobraźmy sobie 12 mężczyzn, którzy nie wiedzą po co to robią, dlaczego i idzie im to tak, że w ogóle nie idzie. Ta ewangelia jest obrazem naszej wiary…

Wszyscy wierzymy, bo ktoś nam powiedział, że jest jakiś drugi brzeg, do którego trzeba dopłynąć, gdzie to jest to średnio wiadomo… Idziemy w tej wierze tak jakbyśmy trochę nie szli… Bo któż z nas jest nawrócony, kto z nas ma pozałatwiane wszystkie sprawy grzechowe, słabościowe, kto potrafi kochać doskonale? I w pewnym momencie budzi się w człowieku takie coś – po co i gdzie w ogóle jest Ten kto kazał płynąć, bo Jego z nimi nie ma. I w naszej wierze też Jego trochę nie ma. Tak jak uczniowie myślimy, że Go nie ma, że nie wiadomo gdzie nas wysłał, że jest daleki, że się nami nie zajmuje.

A gdy Pan Jezus przychodzi to apostołowie krzyczą z przerażenia – 12 mężczyzn krzyczy myśląc, że to zjawa. I nam jak próbuje się pokazać to traktujemy Go jak zjawę… nie to na pewno nie Jezus… to niemożliwe, by On tak działał.

Gdy Jezus przychodzi do uczniów to tylko jedna osoba próbuje zrobić coś ciekawego – Piotr, który chce iść do Niego po wodzie, który chce uwierzyć, który chce przełamać tę granicę między swoim strachem, a tym jaki on naprawdę jest.

Jak Piotr idzie po jeziorze to idzie po głowach demonów jakie mieszkają w tym jeziorze. Piotr wiedząc co to za miejsce, on wie, że chodzi po głowach demonów. Może są to jego demony, jego strachy, jego słabości, jego lęki, jego grzechy. Ale jak Pan Jezus mówi, że się po tym chodzi, to się po tym chodzi.

Popatrzmy więc dzisiaj na to co nam się przydarza, z czym się zmagamy? Gdzie jest twoja burza? Gdzie i jakie są demony, które mieszkają w jeziorze? Gdzie jest cokolwiek co Ci próbuje przeszkodzić? Poprośmy o wiarę, by zobaczyć po co to jest?

Czemu się lękasz? Czyż On nie czuwa nad tobą? Kroczysz po morzu i napotykasz wicher i fale, lecz czy nie wystarcza, że jesteś z Jezusem? Czego tu się lękać? Gdy jednak strach ogarnia cię znienacka, krzycz głośno: Panie, ratuj mnie! On wyciągnie ku tobie swą dłoń; uchwyć się jej mocno i radośnie krocz po burzliwych wodach życia. Życie jest za krótkie by codziennie rano budzić się z pretensjami do całego świata. Więc kochaj tych, którzy dobrze cię traktują, przebacz pozostałym i uwierz, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.

DO ZOBACZENIA NA NASTĘPNYM SPOTKANIU 25 MARCA 2017 – GODZ. 18:00